Witamy, Gościu
Username: Password: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Samochód Ratownictwa Drogowego dla OSP Wymiarki

Dzień strażaka 4.Maja 2013r 1 rok 5 miesiąc temu #8053

  • Anonim
  • Anonim Avatar
Nasz patron Święty Florian

Podania Ludowe
Historycznych danych o osobie świętego Floriana, obrońcy od ognia, nie ma żadnych. Pozostają więc legendy, podania i opowieści ludowe. Najczęściej spotykanym wizerunkiem św. Floriana jest, młodzieniec w stroju rzymskiego legionisty wylewający wodę ze skopka na płonący dom. Ten obraz świętego przechodził wiele przeobrażeń w sztuce ludowej jak i sakralnej. Raz przedstawiano go jako żołnierza, potem jako oficera rzymskiego a nawet księcia w hełmie i wspaniałej zbroi z lancą i proporcem w ręku. Niektóre opowieści ludowe mówiły, że Florian już jako dziecko ugasił pożar domu jednym skopkiem wody. Również wypadek jaki przydarzył się pewnemu węglarzowi, trudniącemu się wypalaniem węgli drzewnych ukazuje skuteczne pośrednictwo tego świętego u tronu Stwórcy. Węglarz ów podczas pracy przy wypalaniu węgli poprawiał żarzący się stos drewna i nieopatrznie wpadł do żaru. Był to człowiek nabożny i wyznawca świętego Floriana. W chwili grożącego mu niebezpieczeństwa westchnął do niego i w tym momencie rozżarzone węgle sczerniały, a węglarz cały i zdrów wydostał się na zewnątrz. Jeszcze inne podania umieszczają go w oddziale straży pożarnej w starożytnym Rzymie. Prawdopodobne wydaje się skojarzenie imion Floriana z legendy z Florianusem, który żył około 900 roku we Francji i był czczony jako patron broniący od ognia.

Św. Florian (Florian von Lorch) - (250 - 304) święty Kościoła Katolickiego


Wg. "Żywotów Świętych" dzieła Martyrologium Hieronima św. Florian żył w końcu III wieku w prowincji Ufer Noricum [Austria] za panowania Cesarzy Rzymu Dioklecjana [284-305 n.e.] i Maksymiliana [235 - 284 n.e.]. Pochodził z Lauriacum (Lorch), z rzymskiej prowincji Noricum Ripense. Urodził się około 250 roku w II połowie III w. n. e. w dzisiejszym Zeiselmauer [dawne Ceti] w Dolnej Austrii. W młodości poświęcił się służbie wojskowej, został powołany do armii cesarza rzymskiego i był żołnierzem oraz doszedł do stopnia dowódcy oddziału [został oficerem]. Podległe mu wojsko stacjonowało w Mantem k. Krems, w dzisiejszej Austrii. Ponieważ delegowano go do granicznej prowincji Noricum [to dzisiejsze tereny Austrii i Słowenii], musiał na pewno też pełnić funkcję urzędnika państwowego. Bardzo często oficerowie rzymscy pełnili takie funkcję, jako że umieli czytać i pisać. Byli Oni takimi przedstawicielami władzy cesarskiej w państwach okupowanych. Musieli dopilnowywać, aby utrzymywać karność w prowincjach, aby przestrzegano prawa rzymskiego i rozporządzeń cesarza rzymskiego. Cesarz Dioklecjan chcąc ukrócić rozszerzanie się wiary chrześcijańskiej wydał stosowne edykty, które w rzeczywistości miały na celu prześladowanie wyznawców Chrystusa szczególnie w wojsku. Dioklecjan uznawał się za pośrednika między bogami i ludźmi i wykonawcę ich woli. Jako wybraniec Jowisza żądał posłuszeństwa poddanych, ponieważ od bogów pochodziła jego władza. Dioklecjan odnowił kult rzymskich bóstw i był nieprzejednanym wrogiem chrześcijaństwa. W 302 r. cesarz usunął chrześcijan z wojska i urzędów, a w dwóch następnych latach wydał przeciw nim cztery edykty. Pierwszy zawierał zakaz kultu. Urzędnicy cesarscy zażądali zwrotu naczyń liturgicznych i ksiąg. Zarządzono również zburzenie kościołów. Drugi edykt przewidywał aresztowanie wszystkich duchownych chrześcijańskich. Trzeci zapowiadał amnestię i uwolnienie z więzień tych chrześcijan, którzy wezmą udział w składaniu ofiar bogom rzymskim. Akt złożenia ofiary traktowano jako swego rodzaju wyznanie wiary w bogów i wyparcie się Chrystusa. Czwarty edykt nakazywał wszystkim mieszkańcom cesarstwa złożyć ofiarę bogom pod groźbą surowych kar: zesłania do pracy w kopalniach, tortur i śmierci. Prześladowania chrześcijan, wywołane polityką religijną Dioklecjana, trwały do 311 roku. Gdy edykty te dotarły do Noricum, prefekt Akwilin zaczął je dokładnie i gorliwie realizować.



Był to okres straszliwych prześladowań chrześcijan, ale i również zwolenników kultu Jezusa Chrystusa, których było coraz więcej, a co szczególnie było widoczne, że te nurty przenikały do ludzi wykształconych i o dziwo nawet do bogatych rdzennych rzymian. Był zwolennikiem chrześcijan do tego stopnia, że kiedy ukazało się rozporządzenie cesarza, aby nasilić prześladowania w Prowincji Noricum, On nie tylko tego nie robił, ale wręcz przeciwnie, wspomagał ich i pokrzepiał a jak pisze autor "Żywotów Świętych", umacniał wiarę chrześcijan. Szczególnym okrucieństwem wykazywał się namiestnik norycki Akvilinus prefekt zarządzający prowincją, który był gorliwym wykonawcą rozporządzeń cesarskich. Akvilinus w ogrodzie Laureakum uwięził 40 chrześcijan (legionistów). Im to z pomocą pospieszył Florian. Postanowił dodać otuchy chrześcijanom i udowodnić, że za tą wiarę należy poświęcić wszystko, nawet własne życie. Wówczas nie do pomyślenia było, aby dowódca oddziału, wysoko ceniony żołnierz mógł być wyznawcą religii chrześcijańskiej i stawiać opór rozkazom cesarskim. Początkowo Akvilinus starał się odwieść Floriana od wyznawania chrześcijanizmu i zmusić go do złożenia ofiary bogom pogańskim, w których wierzono w tym czasie w Cesarstwie Rzymskim. Florian został aresztowany i zażądano od niego zmianę poglądów, kiedy odmówił poddano go torturom, najpierw został skatowany do nieprzytomności, a kiedy i to nie pomogło kazano go biczować, a potem ostrymi, zakrzywionymi żelaznymi kolcami szarpano jego ciało. Florian znosił te katusze mężnie, pozostał wierny swojej wierze, cały czas modląc się. Ponieważ mimo tego trwał niezłomnie przy wyznawaniu wiary przywiązano mu młyński kamień do szyi i zrzucono z mostu do rzeki Enns w okolicach miasta Lorch koło Wiednia (ówcześnie Anizy prawy dopływ Dunaju w Górnej Austrii) i utopiono - stało się to 4 maja 304 roku n.e. I oto kat, który strącił Floriana do rzeki nagle oślepł, a wzburzona rzeka umieściła zwłoki męczennika na wystającym kamieniu nadbrzeżnym, gdzie osłaniał go skrzydłami rozpiętymi w kształcie krzyża olbrzymi orzeł. Dlatego Dzień Strażaka
oficjalnie obchodzi się 4.Maja . !


Jak kult Św. Floriana dotarł do Polski ?


W średniowieczu posiadanie relikwii czy szczątków świętych podnosiło bardzo prestiż duchowieństwa wśród społeczeństwa oraz u władz świeckich. Średniowiecze było czasem żywego kultu Świętych i ich relikwii. Starano się o nie, a nawet walczono. Czeski książę Brzetysław po napaści na Polskę zabrał relikwie patrona naszego kraju św. Wojciecha. Nie był jeszcze kanonizowany Stanisław, biskup krakowski. Dlatego też książę Kazimierz Sprawiedliwy zwrócił się do zaprzyjaźnionego z nim papieża Lucjusza III (1181 — 1185), prosząc o relikwie dla Polski, aby Polacy mieli swojego patrona, orędownika przed Bogiem. Stąd za panowania Kazimierza II Sprawiedliwego pierwszym wielkim dziełem Kazimierza było zwołanie zjazdu dostojników duchownych i świeckich w Łęczycy w 1180 roku. Staraniem biskupów krakowskich podjęto poczynania w celu sprowadzenia do Polski ze stolicy apostolskiej relikwii jakiegoś świętego, który mógłby być opiekunem i patronem państwa polskiego i jednocześnie patronem wypraw przeciw pogańskim Prusom. Uczestniczyło w nich ośmiu biskupów. Na zjeździe tym uchwalono immunitet na rzecz kościoła katolickiego. Uchwały zjazdu łęczyckiego zatwierdził papież Aleksander III. Bulla wystawiona w Tusculum (Frascati) 28 marca 1181 roku. Pewno i dlatego następny Papież Lucjusz III w zamian za ustępstwa z Łęczycy, przychylił się do prośby Kazimierza Sprawiedliwego i wydał kości niezwykłego Męczennika - św. Floriana.

Kiedy Rzym był trapiony ciągłymi napadami wrogów, aby temu zapobiec panujący wówczas papież kazał sprowadzić zwłoki św. Floriana do wiecznego miasta i pochować obok świętych Stefana i Wawrzyńca. Po przybyciu polskiego poselstwa otworzono grobowiec trzech męczenników i wtedy św. Florian wyciągnął rękę, w której miał kartkę z napisem "Ja pójdę do Polski". Nie było więc innego wyboru.

Kazimierz II Sprawiedliwy wysłał poselstwo do papieża Lucjusza III, relikwie świętego Floriana wydał księciu Kazimierzowi, następnie katedrze krakowskiej, które przywiózł biskup Modeny - Idzi. Stało się to 27 października 1184 roku. Była to wielka uroczystość. Naprzeciw biskupowi wyszła świta z księciem Kazimierzem i biskupem krakowskim Gedeonem oraz " wszystkie stany i klasztory na siedem mil " - tak relacjonuje ten fakt Jan Długosz.

Lucjusz III w tajemnicy przed Rzymianami, wydał Polakom relikwie w postaci kości ramienia, które oprawiono w drogocenny srebrny relikwiarz, a duchowieństwo i nabożni zgrupowani w uroczystej procesji wiedli je do naszego kraju. Gdy orszak dotarł do granic Polski wyszedł im naprzeciw Kazimierz Sprawiedliwy. A kiedy wszyscy znaleźli się na łąkach przed bramami Krakowa, konie nie chciały dalej iść. Zatrzymano się i w tym miejscu, tj. na Kleparzu, zbudowano kościół pod wezwaniem św. Floriana, gdzie umieszczono część relikwii, a resztę przeniesiono do katedry na Wawelu.

Wszyscy cieszyli się, że Polakom za zmiłowaniem Bożym przybył nowy orędownik i opiekun, że katedra krakowska nabrała nowego blasku przez złożone w niej ciała sławnego męczennika. Do niej bowiem wniesiono w tłumnej procesji ludu wymienione ciało i tam je złożono, a przez ten zaszczytny depozyt rozeszła się daleko i szeroko jej chwała. Na cześć zaś świętego męczennika biskup krakowski Gedeon zbudował dla niego poza murami Krakowa z wielkim nakładem kosztów kościół, kunsztownej roboty, który dzięki łaskawości Bożej przetrwał dotąd. Biskupa zaś Modeny, Idziego, obdarowano hojnie przez księcia Kazimierza i biskupa krakowskiego Gedeona odprowadzono do Rzymu. Od tego czasu zaczęli Polacy, zarówno rycerze, jak i mieszczanie i wieśniacy, na cześć i pamiątkę św. Floriana nadawać na chrzcie to imię swoim synom -Jan Długosz "Rocznik Królestwa Polskiego”. Relikwie św. Floriana umieszczono w ołtarzu głównym katedry wawelskiej. Właśnie tak powoli powstawał kult św. Floriana w Polsce. A kościół, o którym pisze Jan Długosz to kościół na Kleparzu zbudowany w 1185 roku, gdzie przeniesiono część relikwii św. Floriana. Kraków za przyczyną tych relikwii stał się miejscem pątniczym.

Kult św. Floriana upadł po kanonizacji św. Stanisława biskupa zamordowanego w Krakowie z wyroku Bolesława Śmiałego. Dla polskiego Kościoła stało się to okazją do zmiany patrona na umęczonego za wiarę we własnym kraju św. Stanisława. I tak kult św. Stanisława sprawił, że święty Florian został w Polsce zaniedbany i trochę zapomniany. Odżył w XV wieku już jako patron broniący od pożarów. Do Polski przedostał się z Austrii, gdzie był czczony jako obrońca od ognia, patron chroniący od pożaru. Najbardziej kult jego rozpowszechnił się w XVI wieku. Być może stało się to po wielkim pożarze, jaki w 1528 r. nawiedził Kraków, kiedy to ocalał kościół na Kleparzu. Wtedy też przekazywano sobie legendę, którą opisał Pruszcz, że w czasie pożaru widziany był św. Florian, który z chmur polewał wodą kościół swojego imienia, w ten sposób ratując go od spalenia. I odtąd św. Florian stał się w Polsce postacią bardzo popularną.

Spisany żywot Floriana, który zachował się do naszych czasów, pochodzi z VIII wieku. Historycy spierali się nawet o autentyczność tego świadectwa. Dziś uznaje się Floriana za postać historycznie potwierdzoną. Obecnie brać pożarnicza ponownie nawiązuje do pięknych tradycji humanitarnych łączących służbę pożarniczą z osobą patrona strażaków św. Floriana, którego dzień męczeńskiej śmierci - 4 maja - jest świętem pożarniczej braci.
W nocy pewnej uczciwej niewieście imieniem Waleria (chrześcijanka, żona Floriana i wdowa po nim) ukazał się anioł wskazując miejsce, gdzie, strzeżone przez orła, spoczywały jego zwłoki i polecił jej, aby pochowała zwłoki Floriana w miejscowości, którą od imienia świętego nazwano St. Florian w Górnej Austrii. Kobieta zastosowała się do objawionych poleceń. W obawie przed poganami, potajemnie włożyła ciało męczennika na wóz, przykryła chrustem i powiozła do wskazanego przez anioła miejsca, gdzie w pięknie ozdobionym grobie złożyła zwłoki męczennika. Nie udało się jednak zachować w tajemnicy miejsca pochówku, gdyż zasłynęło ono niedługo jako miejsce cudów: chorzy odzyskiwali zdrowie, znikały złe moce. Kiedy prześladowanie chrześcijan nieco ustało, żołnierze zabrali ciało do Rzymu, które stały się relikwiami. Opowieści o bohaterskiej postawie oficera rzymskiego przeradzały się w kult świętego Floriana. W miejscu pochówku stanęła najpierw kaplica, w 350 roku zbudowany został w miejscu nad jego grobem kościół, a jego patronem został św. Florian. Za czasów św. Seweryna wielu zakonników osiadło przy tym grobie. Z tych początków powstał potem słynny klasztor ojców Benedyktynów, a potem klasztor Kanoników laterańskich wg reguły św. Augustyna mnisi z Passawy założyli nie opodal obecnego Linzu na przełomie VIII i IX wieku we wczesnym średniowieczu, który nazwano opactwem świętego Floriana. Istnieje ono do dziś i należy do największych w Austrii.


Powojenna historia pożarnictwa na ziemi żagańskiej


Początki osadnictwa na Ziemi Żaganskiej i konieczność zabezpieczenia mienia przed ogniem, dały zalążek do powstania zawodowej służby pożarniczej.
Pogotowie Zawodowe Straży Pożarnych w Żaganiu powstało w czerwcu 1945 r. Organizatorem i pierwszym komendantem pogotowia był Wacław Piechocki - żołnierz, który swój szlak bojowy przeszedł od Stalingradu do Berlina. A oto fragment wspomnień porucznika Piechockiego z tamtych czasów:

„ … Po wojnie przyszedł rozkaz, aby żołnierzy narodowości polskiej zwolnić z Armii Czerwonej. I tak 20 czerwca 1945 r. wraz ze sporą grupą zdemobilizowanych Polaków znalazłem się w Żaganiu. 26 czerwca 1945 r. rozpocząłem pracę w pogotowiu zawodowym straży pożarnej na stanowisku komendanta. Pierwsze miesiące były bardzo trudne. Pracowało się za miskę zupy i kawałek chleba, a pożary zdarzały się prawie każdego dnia. Żagań nie był tak zniszczony przez wojnę jak spalony po wojnie. Dywersanci i niedobitki III Rzeszy prowadzili sabotaż. Podpalali domy mieszkalne i zakłady pracy. Zdarzały się wypadki eksplozji pozostawionych min, granatów i pocisków. Marny był wtedy nasz sprzęt gaśniczy – ręczna sikawka i parę odcinków węża…”

Załoga żagańskiego pogotowia składała sie z 9 osób. Kadra funkcjonariuszy rekrutowała się w pierwszym rzędzie ze zdemobilizowanych żołnierzy Wojska Polskiego, strażaków repatriantów oraz osób wracajacych z obozów jenieckich i przymusowych robót. Ludzie zwerbowani do służby pożarniczej z ogromnym zapałem przystępowali do swoich rozlicznych obowiązków służbowych i społecznych.
Początkowo pogotowie dysponowało jedynie sikawką ręczną i kilkoma odcinkami węża. Nieco później strażacy otrzymali zdekompletowany samochód, który po wyremontowaniu we własnym zakresie przystosowany został do przewożenia ludzi i sprzętu gaśniczego.

Wraz z wprowadzeniem ustawy o zmianach w podziale administracyjnym kraju, w 1950 roku powstaje Komenda Powiatowa Straży Pożarnych w Żaganiu, funkcję Komendanta Powiatowego w tym okresie pełni ppor. poż. Józef Podolski.

Pierwszy groźny pożar odnotowano w dniu 3 maja 1953 r. w Nadleśnictwie Karliki, gdzie spłonęło 1.200 ha lasu. I kolejny fragment relacji por. Piechockiego z tego okresu: „ … Pamiętam dni 3-4 maja 1953 r., kiedy to będąc u rodziny w Żaganiu wybuchł groźny pożar lasu w Nadleśnictwie Karliki. Otrzymałem polecenie zorganizowania akcji gaszenia pożaru. Przy dużym wysiłku członków ochotniczych straży pożarnych i pracowników Lasów Państwowych – pożar prawie zlikwidowano. Była wówczas długotrwała susza – to też następnego dnia na skutek silnego wiatru pożar zaczął się gwałtownie rozszerzać. Sytuacja stała się bardzo ciężka. Powstałe wiry powietrzne spowodowały burzę ognia. Żagań i okolice przesłonięte zostały obłokiem dymu. Półmrok ogarnął miasto. Dzięki wprowadzeniu do gaszenia czołgów i zastosowania przeciwogni pożar udało się zlokalizować. Nigdy nie zapomnę jak z wielkim trudem i w wielkim niebezpieczeństwie wycofywaliśmy czołgi i żołnierzy z zagrożonego odcinka … „


Również w kolejnych latach żagańscy strażacy brali udział przy gaszeniu bardzo dużych pożarów kompleksów leśnych między innymi w 1964 roku w pobliżu miejscowości Gozdnica – 450 ha, Żagań rok 1966 – 150 ha, Wymiarki rok 1967 – 570 ha, Łozy 1982 rok - 800 ha oraz w największym z odnotowanych na naszym terenie pożarów, do którego doszło w sierpniu 1992 roku w pobliżu miejscowości Czerna a który pochłonął blisko 4000 ha powierzchni leśnej.
Cyklicznie tereny naszego powiatu nawiedzały także powodzie, w usuwaniu ich skutków czynny udział brali strażacy tutejszej komendy, największe z nich wystąpiły w latach: 1958, 1977, 1981, 1997.

W dniu 20 grudnia 1955 roku stanowisko komendanta powiatowego obejmuje ppłk poz. Józef Roszkowski pełniący te funkcje przez 35 lat, do grudnia 1990 roku. Za swoja długoletnia służbę oraz osiagniete wyniki odznaczony miedzy innymi: Krzyzem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Srebrnym i Złotym Krzyzem Zasługi.

01 stycznia 1961 roku w Zaganiu utworzona zostaje Zawodowa Straz Pozarna, natomiast w lipcu tego samego roku rejon zaganski zapisuje na swoim koncie wazne wydarzenie związane z tematem ochrony przeciwpozarowej lasów. Stało sie to za sprawa inicjatywy odbycia manewrów pozarniczych o zakresie krajowym. Nadlesnictwo Wymiarki przyjeło wówczas uczestników cwiczen, stwarzajac im naturalne warunki do prowadzenia zaprogramowanych akcji zwalczania pozarów. W manewrach uczestniczyli wiceministrowie: Spraw Wewnetrznych oraz Lesnictwa i Przemysłu Drzewnego, Komendant Główny Strazy Pozarnych oraz przedstawiciele władz wojewódzkich w Zielonej Górze.

Praktyczna czesc manewrów pokazowych uogólniona została ogólnopolska narada ,odbyta 17 lipca 1961 r. w Pałacu Zaganskim.

Na przestrzeni ponad 60 letniej działalności OSP i funkcjonariuszy pożarnictwa na ziemi zaganskiej odnotowac mozna równiez wiele wspaniałych osiagniec artystycznych. Przy OSP działały zespoły dramatyczne, chóralne, taneczne i orkiestrowe.
Działaczami i dyrygentami orkiestr OSP byli: Józef Pauster z Trzebowa , Adolf Klimek i Andrzej Olchawa z Gozdnicy, Kazimierz Zdebiak z Iłowej Zaganskiej.

Pierwszy Wojewódzki Przegląd Orkiestr Dętych OSP przeprowadzono w Zielonej Górze w roku 1961. Pierwsze miejsce zdobyła wówczas orkiestra OSP z Iłowej Żagańskiej występująca pod batuta Jerzego Trysły.

Dla działaczy całego ówczesnego województwa zielonogórskiego największe nagroda było zdobycie pierwszego miejsca przez orkiestrę OSP w Gozdnicy w przeglądzie na szczeblu ogólnopolskim, ponadto w czerwcu 1974 roku orkiestra ta bierze udział w popularnym wówczas programie telewizyjnym „TELE-ECHO”.

01 czerwca 1975 roku, kolejne zmiany w podziale administracyjnym państwa skutkują powstaniem Komendy Rejonowej Straży Pożarnych w Żaganiu.

W pamięci żagańskich strażaków na długo zapisał się rok 1977. Na skutek obfitych opadów w rejonach górskich i podgórskich w pierwszej połowie sierpnia nastąpił gwałtowny przybór wód, które spowodowały niespotykana dotąd powódź w okolicach Leszna Górnego, Rudawicy, Szprotawy i Zagania.

W latach 80-tych Komenda Rejonowa zatrudnia 7 pracowników, natomiast Zawodowa Straż Pożarna w Żaganiu – 33 osoby. Na swoim wyposazeniu posiada 10 samochodów pożarniczych.

Z dniem 1 grudnia 1990 roku, stanowisko Komendanta Rejonowego Straży Pożarnych w Żaganiu obejmuje ppor. poz. mgr inz. Jan Zdunek, natomiast 1 lipca 1992 Komendant Główny PSP powołuje Jednostkę Ratowniczo- Gasnicza w Zaganiu.

W dniu 1 stycznia 1999 roku rozpoczyna funkcjonowanie Komenda Powiatowa Panstwowej Strazy Pozarnej w Zaganiu. Zmieniaja sie zasady oraz obszar działania. Obejmuje on miasta i gminy nowo utworzonego, powiatu zaganskiego, który zamieszkuje 83 tys osób. W skład struktury organizacyjnej Komendy Powiatowej PSP wchodza, jako komórki organizacyjne: JRG PSP w Zaganiu oraz JRG PSP w Szprotawie.
W dniu 08 pazdziernika 2006 roku, w obiektach komendy na bazie dotychczasowego Powiatowego Stanowiska Kierowania oraz Punktu Alarmowania nastepuje uroczyste otwarcie kolejnego w województwie Lubuskim - Centrum Powiadamiania Ratunkowego.

Samochód Ratownictwa Drogowego dla OSP Wymiarki 1 rok 3 miesiąc temu #8870

  • Anonim
  • Anonim Avatar
Pozdrawiam Strażak z Osp Lipna

Samochód Ratownictwa Drogowego dla OSP Wymiarki 1 rok 3 miesiąc temu #8884

  • Anonim
  • Anonim Avatar
OSP w Wymiarkach to PRYWATNY FOLWARK dwóch delikwentów na którym nabijają kabzę a gospodarz i reszta to murzyni bezprzecznie, bezdyskusyjnie wykonujący polecenia dyrygentów niczym niegdyś niewolnicy na polu bawełny.

Samochód Ratownictwa Drogowego dla OSP Wymiarki 1 rok 3 miesiąc temu #8885

  • Anonim
  • Anonim Avatar
Anonim napisał:
OSP w Wymiarkach to PRYWATNY FOLWARK dwóch delikwentów na którym nabijają kabzę a gospodarz i reszta to murzyni bezprzecznie, bezdyskusyjnie wykonujący polecenia dyrygentów niczym niegdyś niewolnicy na polu bawełny.

Anonim napisałeś/aś to z żalu, gniewu czy zazdrości ? Zobacz jak OSP wypromowało nasze dzieciaki w plebiscycie Gazety L. są na pierwszym miejscu z dużymi szansami na wygraną i wycieczkę na 2 tygodnie nad morze.

Samochód Ratownictwa Drogowego dla OSP Wymiarki 1 rok 3 miesiąc temu #8887

  • Anonim
  • Anonim Avatar
Anonim napisał:
OSP w Wymiarkach to PRYWATNY FOLWARK dwóch delikwentów na którym nabijają kabzę a gospodarz i reszta to murzyni bezprzecznie, bezdyskusyjnie wykonujący polecenia dyrygentów niczym niegdyś niewolnicy na polu bawełny.

A może sie podpiszesz??

Samochód Ratownictwa Drogowego dla OSP Wymiarki 1 rok 3 miesiąc temu #8898

  • Anonim
  • Anonim Avatar
Murzynkom potrzeba raz na jakiś czas banana obiecać aby oddawali hołd swoim panom i byli głupio posłuszni.
Time to create page: 0.193 seconds
Polityka Prywatności   Copyright ©  Lokalna     Joomla! Szablony